IndeksFAQRejestracjaPortalZaloguj

Share | 
 

 Tea room

Go down 
AutorWiadomość
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Tea room   01.07.10 11:59



__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 12:52

Burknął pod nosem tylko ciche: "Phi, a mnie nie przywitał, czuję się gorszy", ale postanowił na to machnąć ręką. Służba Ruki'ego nazywała go per Reita-san. Uwielbiał, kiedy zwracała się do niego w ten sposób Jin... od razu czuł się bardziej męski.
Kroczył spokojnie obok Szarlotki, spoglądając od czasu, do czasu na te koszmarne, niemal rażące w oczy lakierki. Zawsze kojarzyło mu się to z pieprzonymi salonami, gdzie nie wpuszczą ci bez odpowiednio drogiego fraka - w recepcji musisz pokazać autentyczną metkę. Pieprzona burżuazja!
Wszedł przez szklane drzwi, które prowadziły do rozświetlonego słońcem atrium. Żeliwne krzesła, jak do królewskiej altany, były ułożone cyklicznie wokół okrągłych, szklanych stolików. No tak... brytyjska herbatka.
Na jednym z krzeseł siedziała dworsko usadowiona diva, a wokół niej skakał tabun służących w strojach a la wiek XX, I poł. Wehikuł czasu?
Wyprostował się dumnie - a potrafił, jak paw - i odkaszlnął cicho Założył z tyłu jedną rękę, jak niegdyś chodzili gentlemanie - podpatrzył na Titanicu!
Podszedł bliżej wystawnej damy tego domu i skłonił się w swój japoński sposób, pod kątem 45 stopni - wyraz najwyższego szacunku. Chociaż dla gaijina to i tak obojętne... ale zaraz, teraz to on był gaijinem!
- Good day, Dear Madame Freya- można odnieść wrażenie, że powiedział to z dużych liter.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 13:06

Wydawało jej się, że coraz bardziej ściska ją w żołądku, kiedy zbliżali się do znanego jej pokoju. Czuła już ten zapach gotowanego mleka, które zawsze dodawała sobie do herbaty jej matka. Specyficzny zapach pochodził również od miodu, którym słodziła - zawsze z tegorocznego rzepaku. Zerknęła niepewnie na Akirę i na serio odniosła wrażenie, że idzie z zupełnie obcym Japończykiem przy boku. To ubranie, fryzura... Można to znieść, ale teraz dodał do tego poważny wyraz twarzy.
W końcu zobaczyła panią domu. Na jej widok służba stanęła w rządku i kiwnęła głowami bez słowa. Pani Freya wstała z miejsca, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Witam w moim domu, paniczu Reita. - spojrzała na swoją córkę, a jej spojrzenie zmieniło się w bardziej surowe i zimne.
- Dzień dobry, Matko. - Szarlotka dygnęła, ale już pani Mary jej nie obserwowała. Wróciła spojrzeniem do Japończyka, któremu wskazała dłonią miejsce.
- Dużo o Tobie słyszałam, chciałam Cię koniecznie poznać. Cygara? - na dźwięk tego słowa jedna z pokojówek wyjęła pudełko z cygarami. Usiadła na miejscu, a w jej ślady poszła Charlotte.
- Myślałam, że przestałaś palić.
- Na coś umrzeć trzeba. - odpowiedziała jej sucho, nie zaszczycając zbyt długo swoją uwagą dziecko - Gdybyśmy wiedzieli z ojcem, że przyjechaliście to zrobilibyśmy specjalne powitanie. Czemu nas tak zaskoczyliście?

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 13:27

Bawarka, czyż nie? Nie za bardzo widziało mu się picie herbaty z mlekiem... Herbatę powinno się smakować w stanie surowym. Rozkoszować jej trawiastym, soczystym smakiem, albo też prażonym, ziemistym - zależy jaka odmiana, a tych w Krainie Kwitnącej Wiśni wiele.
Panicz? Uech... jak do Ruki'ego.
Nie powracając do pozycji wyprostowanej - przypominając sobie schemat postępowania przyjaciela - ujął dłoń madame Freya i dotknął ją delikatnie ustami. Zmroził go nieprzyjemny dreszcz, kiedy poczuł jej zapach w nozdrzach. Dziwne... były chłodne. To by nawet pasowało do zimnokrwistej kobiety, której nawet włoski kochanek nie rozgrzeje.
- Doprawdy nie rozumiem po co Charlotte lustro, skoro ma taką matkę. To prawda, że rodzicielka jest odbiciem córki. - powiedział cicho, puszczając rękę damy i prostując się powoli.
Postanowienie na przyszłość: wyparzyć sobie gębę i wyszorować mydłem sodowym przy asyście drucianej szczotki!
Skinął głową na zapytanie o cygara. Nie cierpiał ich, ale tutaj to najwyraźniej symbol męstwa. Fuj, dla niego smakowały jak końskie łajno i podobnie pachniały. Co gorsza, potrzebował pilnie tytoniu, a cygarami się nie zaciąga - je się smakuje.
Odsunął krzesło pani Freya, kiedy zasiadała do swojej herbaty, po czym czynność powtórzył przy swojej ukochanej.
- Proszę bardzo, Sweetheart. - uśmiechnął się pod nosem, czując jej znajomy zapach w tym obcym, przerażająco manierystycznym miejscu.
No i na końcu kolej na niego - pana tego towarzystwa.
Jedna ze służących włożyła mu cygaro w usta i podała ogień. Tak lepiej.
- Panicz? Z całym szacunkiem. Mam nadzieję, że niedługo synu. - uśmiechnął się szarmancko, delektując tym ohydnym, gorzkim smakiem.
Tytoń to tytoń. Bierz co dają.
- Och, proszę mi wybaczyć, pani Freya, ale cenię sobie naturalność i kameralność. Byłem rad poznać waszą rodzinę taką, jaka jest w dni powszednie. Ostentacja to taki brzydki nawyk... Na dodatek Japończycy to bardzo zapracowany naród. Proszę o wybaczenie, ale na pewno słyszała, Madame, o markowej pracowitości Azjatów. Praca jest bardzo ważnym elementem gospodarki, jak i toku życia. Tak i ja nie próżnuję...
Czytaj między wierszami, wolę pojechać w trasę, drzeć się na scenie, zalewać w trupa, niż siedzieć jak na szpilkach w domku dla lalek!
Na koniec ten grzeczny uśmieszek niewinnego dziecka...

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 13:56

Charlotte chciała jak najszybciej schować swoją twarz w filiżance, żeby nie prychnąć bezceremonialnie. Wiedziała, że Akira będzie chciał się przypodobać i jego zachowanie będzie... o, takie... Tylko inaczej to wygląda w głowie, a inaczej w rzeczywistości - gorsze przeżycie. Wykręciło jej żołądek już zupełnie na drugą stronę, kiedy patrzyła na sztuczny wyraz twarzy swojej matki, która właśnie zaciągała się swoim cygarem. Ułożyła nogę na nogę, pokazując czarne kabaretki. Jak Akira mógł ją porównać do Szarlotki? Nie wiadomo, którą bardziej to zraniło, ale obydwie nie skomentowały tej wypowiedzi.
- Synu? - kobieta uniosła brwi w niemym zaskoczeniu. - Zatem moja jedyna córka zdecydowała się już na ślub z Japończykiem? - spojrzała na dłoń Charlotte i jak się spodziewała, zastała tam srebrny pierścionek - Nie za szybko?
- Czasem nad takimi sprawami nie trzeba się długo zastanawiać. - odpowiedziała blondynka, która zachowywała się teraz jak typowa córeczka-buntowniczka. Lekko pyskaty ton, a przy tym nienaganne maniery i złączone na boku nóżki. - Sama wzięłaś ślub w wieku 15 lat i nie było to dla Was za wcześnie. My chcemy tego przynajmniej z własnej woli.
Odpowiedziało jej ciche mlaśnięcie i pani Mary znów obserwowała Akirę ze skupieniem.
- Jak to się mówi... Niektórzy pracują, żeby inni mieli lepiej. Jeżeli jesteśmy przy tym temacie to możesz mi opowiedzieć o sobie i swojej rodzinie.
W tym czasie nad ramieniem Szarlotki pojawił się Sebastian. Od razu było widać, że jest jej osobistym lokajem, bo tylko jej podał filiżankę herbaty, która pachniała owocami leśnymi. Przeszedł jednak zaraz obok jej krzesła i stanął przy Akirze.
- Czy panu coś podać do picia?
- Sebastian, przynieś mi jeszcze Martini Bianco. - wcięła się właścicielka.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 14:43

Cóż, mężczyźni nie rozumieją kobiet... dlatego Akira też nie uważał, że którąkolwiek "zranił". Piękna kobieta, to piękna kobieta. Ciało - opakowanie dumy? Phi.
Ten nacisk na JAPOŃCZYKA... w Akirze zapaliła się lampka ostrzegawcza, alarmująca o zagrożeniu. Rasistka? Oj, żeby jej zaraz nie wyjechał z wykładem o rasie nadludzi. Że wygląda jak aryjka nie znaczy, że jest jednym z klonów hitlerowskiej armii. O Azjatach można powiedzieć za to wiele dobrego... Gdyby nie żelazna mina, z pewnością zmarszczył by brwi.
- "Ilekroć się daje lub też szuka odpłaty, miłość robi się kupiecka." Anthony de Mello — Śpiew ptaka - powiedział spokojnym głosem, co miało być odpowiedzią na "nie za wcześnie". Fakt, faktem, małżeństwo w takich rodzinach wiązało się z rozpatrywaniem dóbr materialnych jakie się wraz z nim pozyska, więc do tego ten cytat nawiązywał... Miłość była tylko efektem ubocznym - w dodatku bardzo rzadkim. Nie podobało mu się to... ślub tylko po to, żeby wymienić złoto na ścianach w salonie, bo te jest już stare...
Czy to dlatego, że ta kobieta nigdy nie kochała, była taka zgorzkniała? Przerażała go myśl, że i Szarlotka mogłaby stać się taka... pani na atłasowych poduszeczkach. Była mu coś winna?
No i nagłe zahaczenie o jego rodzinę, a propos ślubu. Materialistyczne, kapitalistyczne świnie! Przygryzł dolną wargę fantasmagorycznie. On tutaj miał być grzecznym pieskiem... chociaż jego męska duma gnieciona obcasem tej damulki krzyczała z oburzenia! Wiesz co masz powiedzieć!
- O tak, z całym szacunkiem, ale na pewno pracuję ku cudzej rozrywce. Widzi madame... jestem artystą, a węziej - muzykiem. Potrafię grać na fortepianie oraz na gitarach, każdej maści... moją specjalnością jest Fryderyk Chopin - Preludium Des-dur Deszczowe, chyba jedna z najpiękniejszych kompozycji tego romantycznego mistrza, jeśli można mi się w ten sposób wyrazić. Spokojna, ale wyrazista... przemawia do wyobraźni. Przechodząc do tej strony bardziej magicznej, to posiadam licencję na animaga, z czego moja rodzina jest wielce dumna. Nie wiem czy to znaczące, kiedy dodam, że jeszcze nie dawno byłem prefektem Ravenclawu - w końcu dom kujonów, czy tak? - Chciała też pani wiedzieć coś o mojej rodzinie... cóż, jestem pół sierotą, przykry fakt. Mój ojciec zginął w katastrofie - przejechał go tir! Szybko zmienił jednak, temat by nie nacisnęła na ten punkt. Tata, był robotnikiem... nie mógł jednak o nim nie powiedzieć wcale. Jego miłość do niego i szacunek, były ważniejsze niż jakiś teatrzyk. - Matka wyszła ponownie za mąż, za majętnego szlachcica. Mieszkam w prowincji klanu Shitsuma. Pani z pewnością wie... Japonia dzieliła się na lenna w systemie feudalnym? Och, oczywiście, że pani wie. To po madame Charlotte jest takim pięknoduchem.
Dajcie miskę!
- Ojczym pracuje w firmie przedsiębiorczej pana Matsumoto na wysokim stanowisku. Pan Matsumoto jest bliskim przyjacielem ojczyma. Często jest obecny na uroczystych bankietach. Nie chwaląc się, ja również przyjaźnię się z synem tamtejszego domu. To bardzo stary i majętny ród - założyciele świętego teatru Kabuki, jednej z ikon japońskiej kultury orientalnej. Nie tylko japońskie salony są mi znane... pozostaję w dość ścisłych kontaktach z córką bogatego szejka, al-Dżabarti. A od dzisiaj, mam nadzieję, bliżej poznam brytyjską burżuazję, co będzie dla mnie szczerym zaszczytem, Madame Freya.
Na zapytanie czy chce coś do picia z już nie udawanym uśmiechem odpowiedział.
- O tak, Szkocką Whisky Dewar's, jeśli można prosić.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 15:16

Sebastian skinął jedynie, ale wydawało się, że celowo dotknął ramienia Charlotte, żeby dodać jej otuchy. Dziewczyna znów miała lekko zszokowaną minę, kiedy jej narzeczony zaczął opowiadać o swoim życiu językiem, który na pewno spodoba się jej matce, a co gorsze mówi to co chciałaby usłyszeć. Ta atmosfera ją przerażała i sama miała ochotę zwymiotować, choć siedziała cicho delektując się zapachem herbaty - niestety dym cygar był wszędzie.
- Artysta? W naszej rodzinie znajdziesz (nie dała się przekupić na tego "syna", wolała już być na "Ty") wiele utalentowanych muzyków. Dlatego mamy w każdym pomieszczeniu fortepian. - wskazała leniwie dłonią, odzianą w atłasową rękawiczkę, pianino stojące przy oknie. - Może zagrałbyś dla nas "antasie Impromptu Chopina, skoro go tak cenisz. - to była w końcu jedna z trudniejszych jego kompozycji. Nie chciała przyznać przecież głośno, że zadowolił ją swoją opowieścią o znajomych i zdolnościach magicznych. Skoro był animagiem...
- Czyli również zakończyłeś naukę? I zamierzasz utrzymać rodzinę z gry? Muszę przyznać, że potrafisz wkupić się w znamienite rody, ale czy sam potrafisz sprawić by Twoje nazwisko stało się szanowane? - można było od razu wyczuć tutaj ten podtekst "No tak koleś, wkupiłeś się w niezłe towarzystwo. Masz farta i co dalej?".
- Matko! - odezwała się w końcu Charlotte, która chciała być chwilowo cieniem tej akcji. Niestety nie wytrzymała. - Myślę, że wyciągasz zbyt daleko idące wnioski. Akira jest w swoim kraju sławny, a też poza nim ma licznych fanów... Między innymi mnie. - kobieta przeniosła wzrok na swoją córkę powoli.
- Charlotte. Wiesz, że się nie przerywa, kiedy ktoś rozmawia? Zawołaj swoich braci, pewnie też chcieliby się z Tobą przywitać. - to był ton nieznoszący protestu. Blondynka wstała z miejsca zgaszona i wyszła z pomieszczenia, żegnając Akirę smutnym spojrzeniem. Minęła się w drzwiach z Sebastianem, który wniósł napoje i kieliszki. Podał je, a w tym czasie matka dziewczyny znów zachęciła Akirę, żeby usiadł i zagrał dla niej piosenkę.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 15:41

Zimniejsza, bardziej dystyngowana wersja Bosworth'ówny. - pomyślał. Cygaro i ta pewność siebie, że się ma każdego w garści tylko dlatego, że się jest panią tego salonu.
Może to i dobrze, że nie użyła sformułowania "my son". Zemdliłby go, w końcu w ten sposób mówiła tylko do niego jego prawdziwa matka. Może nie umywała się do tej divy, ale była stokroć wartościowszą osobą i bardziej wspaniałą osobą. Zawsze, kiedy mówiła, było słychać w jej głosie ciepło i poruszenie. Kiedy któreś było chore z jego rodziny, potrafiła zarywać noc tylko po to, by być pewnym, że zdrowieje i śpi spokojnie. Może nie miała pięknego, syreniego głosu, ale jej śmiech był przecudowny... I była przede wszystkim delikatna, co dodawało jej tej prawdziwej, duchowej kobiecości. Dopiero w tej chwili doceniał to jaką cudowną ma mamę...
- Prawdziwie kobiecy utwór. Trudny i złożony, ale czy nie takie są kobiety? - powiedział niby to do siebie, przybierając pokerową twarz. Gorszego cholerstwa wybrać nie mogła. - Dla madame, mógłbym zagrać nawet Große Sonate für das Hammerklavier, Beethovena - nie mógł się nie popisać berlińskim akcentem.
Idioto, po co się odzywasz! Jeszcze sobie i tego zażyczy!
Kiedy Szarlotka minęła go on również posłał jej zasmucone spojrzenie zatytułowane: "zostawiasz mnie sam, na sam z modliszką!". Odetchnął uspokajająco i przejechał palcem po nakrywie ruchomej. Była idealnie wypolerowana i zakonserwowana.
- Sebastianie, mógłbym prosić, abyś przyniósł mi nuty? - poprosił zasiadając przy fortepianie. Brakowało jeszcze długiego fraka, aby dopełnić salonowego prestiżu.
W między czasie, na rozgrzewkę palców i słuchu, zaczął brzdąkać coś łatwiejszego. People Error autorstwa Ruki'ego.
Kiedy otrzymał wreszcie zapis utworu rozpoczął grać. Nie był pewny początku, musiał śpiewnik przejrzeć kilka razy, ale kiedy tylko wczuł się w delikatny rytm odezwał się w nim zmysł muzyka. Tak, z taką pasją trzeba się urodzić. No i talentem.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 16:17

- Może następnym razem. - uśmiechnęła się do niego przymilnie, chociaż wzrok dalej był tak samo nieporuszony i zimny. Jednak i takie kobiety mają słabe punkty. Kiedy usłyszała pierwszą nutę nieznanej jej piosenki, przymknęła oczy i odchyliła lekko głowę do tyłu. Smutne aczkolwiek piękne, muzyka klasyczna to coś co obydwie panie Freya uwielbiały.
Szarlotka wróciła do pokoju akurat, kiedy Sebastian podawał nuty Akirze. Za nią wyłowiły się dwie kręcone czupryny Edwina i Marco. Tylko oni byli szczerze roześmiani w tym towarzystwie.
- O patrz! To on!
- W gazecie...
- ...nie miał nosa...
- ...i te włosy, hihihi... - wymienili te śmieszki na tyle cicho, żeby usłyszała to tylko para, a pani Freya dalej była głucha na te dźwięki. Dobrze, że zamknęła oczy, bo byłaby świadkiem jak Szarlotka bije swoich braci po głowach. Niewzruszony Reita zaczął grać Chopin'a, a oni zajęli miejsca siedzące.
Kiedy muzyka ucichła nie kto inny jak madame Mary zaklaskała dumnie w dłonie, unosząc się z miejsca.
- Goregous, rzeczywiście talentu Ci pozazdrościć. - to było takie "może jeszcze nie wszystko stracone". Spojrzała na swoich przybranych synów i uśmiechnęła się do nich, po raz pierwszy prawdziwie, ciepło.
- Mamy gości, przywitajcie się. - nie wstając z miejsca chłopcy powiedzieli do Akiry "Siema". Przynajmniej oni czuli się tutaj jak w domu i pośród normalnej rodziny.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 16:29

Kiedy do atrium wbiły te dwa... ugh, czorty? - Akira mimowolnie zagrał na fortepianie coś, co zabrzmiało jak: dum-dum-dum-dum. Uśmiechnął się odrobinę nonszalancko w tym momencie, ale szybko jego twarz wygładziła się w pokornym wyrazie. Pokazywał różki? Zwyczajnie towarzystwo młodych i żywych tak na niego działało.
- Chiwasu - powitał ich po japońsku, ale tylko on wiedział, że było to nieeleganckie "yo, ziomek".
Upił odrobinę whiskey i w momencie, kiedy utwór się kończył, szybko przedłużył zakończenie i przeszedł do następnego utworu, co brzmiało jak ciąg dalszy. A raczej brzmiałoby, gdyby nie delikatniejsze, bardziej wzruszające i tajemnicze brzmienie.
- To dla ciebie, Kochanie. (spodobał mi się ten utwór, powiedzmy, że on go napisał). - spojrzał przelotnie na ukochaną, ale wzrok szybko wrócił na pracujące palce. Zachował należyte milczenie i szacunek dla utworu - jak i osoby dla której był grany, a grał go teraz całym sercem tylko dla niej. Wyłączył się i nie zauważał w pokoju teraz nikogo innego. Co jakiś czas spoglądał na nią. Zwłaszcza, kiedy nuta łagodniała i cichła.
To się nie spodoba madame Freya. To była osoba lubiąca czuć się wyróżniana i najważniejsza w towarzystwie.
Teraz koncert można uznać za zamknięty...

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 16:51

Chyba jednak Edwin zrozumiał, bo jako jedyny zachichotał cicho. Cóż to ten mądrzejszy bliźniak i możliwe, że natknął się już na to słowo. Chłopcy zajęli się wymienianiem swoich zachcianek najładniejszej ze służących. Madame Freya specjalnie usiadła tym razem koło córki... właściwie po co? Chyba tylko, żeby Akira wracając miał jedyne wyjście, czyli krzesło obok niej.
Wszyscy umilkli, kiedy Akira znów zaczął grać melodię. Charlotte mimowolnie uśmiechnęła się, patrząc na swojego ukochanego ciepło. Gdyby nie on dawno uciekłaby już do sypialni "zmęczona podróżą". Dobrze, że jest ktoś na kogo może liczyć i jest po jej stronie. Sebastian to w końcu ciepła klucha.
Teraz to blondynka cicho zaklaskała w dłonie. Poczuła się naprawdę jakby nikogo innego nie było w pomieszczeniu. Od razu wspomnienie ich wspólnych świąt do niej wróciło i pocieszyło.
Ta chwila intymności rzeczywiście została przerwana przez panią Freya. Kiedy fortepian ucichł, przerzuciła wzrokiem od jednego do drugiego. Postanowiła teraz pokazać, kto tutaj jest lepszy.
- Ach... Pamiętasz Charlotte, kiedy Nicolas Smith (chgw) pierwszy raz zagrał w naszej sali balowej? Byłaś tak samo zauroczona. To miłe, że wracają wspomnienia.
- Zauroczona byłam wtedy fortepianem, teraz jestem zauroczona wszystkim. - poprawiła matkę z uroczym uśmiechem na twarzy i wstała z miejsca. Usiadła obok chłopaka i położyła palce na klawiszach fortepianu.
- Zagramy coś razem?

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 17:11

Zignorował Nicolasa Jakiegoś-Tam. Równie dobrze mógł się nazywać Someone Somebody. Smith? Co to za nazwisko? Nie to co dźwięczne, egzotyczne Reita. No i zaczynało się na "r" a to dodaje wydźwięku.
- Nasz słynne w całym domu Reita "Wlazł kotek na płotek"? - zaśmiał się cicho, przypominając sobie mały koncercik w pokoju muzycznym. - A może zaśpiewasz, co? Ja nie mam dobrego głosu... buczę. - strzelił palcami i wyciągnął w przód dłonie. Ale co mogą zagrać... on stawiał bardziej na ostrzejsze klimaty. Wątpił jednak, by Charlotte znała Amy Lee i jej My Immortal. - Usiądź, proszę. - nie było miejsca na taborecie, a zatem musiała usiąść mu na kolanach. - Zagramy, może... wybierz sobie. - podał jej śpiewnik, który był oparty o stelaż.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 17:22

Usiadła mu na jednym kolanie, żeby znowu okrakiem się nie rozkładać. Mało obchodziła ją teraz oburzona mina mamy, która mogła w tym momencie się ukazać. Jednakże pani Mary patrzyła z zainteresowaniem na tą parę... Może jednak pasują do siebie?
Chłopcy dostali desery lodowe i nie byli zainteresowani tą sceną, więc kobieta nie miała w nikim chwilowo poparcia. Wzięła drugie cygaro, pozwoliła je sobie odpalić.
- Zagrajcie Never Ending Story - poleciła znawczyni gotyckiej muzyki (ach, och), a Charlotte uśmiechnęła się tylko w odpowiedzi.
- Znasz nuty? - zaczęła, żeby Akira podłapał rytm.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 17:53

- Jakbym mógł nie znać WT? -uśmiechnął się obiecująco. Gotyk znał jak własną kieszeń - trzeba mieć jakieś pierwowzory. W końcu visual kei to metal połączony z gotykiem.
Nie musiał podłapać rytmu, mógł to nawet chwycić z pamięci. Także długo czekać nie trzeba było, aby utwór rozpoczął się na maksimum.
Przyjemnie było czuć jej ciepło tuż przy sobie i ten zapach w nozdrzach. Od razu zrobiło mu się raźniej. Przypomniały mu się chwile, kiedy siedzieli w sali fortepianowej w jego domu. On - w samych bokserkach, ona - w sukience, z stringami na pośladkach. Aż zrobiło mu się ciepło... ciekawe czy teraz też miała je na sobie? Teraz tego chyba raczej nie sprawdzi...

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Wyatt Walker

avatar

Prawdziwe imię : ;)

Karta Czarodzieja
Krew: Mugolak
Sakiewka: 9g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   01.07.10 18:01

// mrr uwielbiam

__________________________________

Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   02.07.10 10:53

To jedna z tych piosenek, gdzie jej głos po prostu pasował. Nie musiała zniżać tonu, a melodyjnie podkreślać końcówki wersów. Za najlepszy moment osobiście uważam linijki:
- We're part of a story, part of a tale
Sometimes beautiful and sometimes insane
No one remembers how it began.
- zakończyła, obejmując już ramieniem Akirę. Dobrze, że nie wiedziała o czym myśli, bo na pewno spaliłaby buraka, albo siłą go już wzięła do pokoju.
Za ich rozległy się brawa bliźniaków, którzy chcieli się chyba poczuć jak na koncercie.
- Powinniście coś razem nagrać. - wyszczerzył się Marco, podskakując do nich. - W waszych piosenkach angielski jest dosyć marny, wiesz? - musiał się pochwalić, że odrobił pracę domową, którą zadała im Szarlotka - posłuchać zespołu The Gazette.
- Ale śpiewanie po Japońsku jest trudniejsze. - odezwał się Edwin przyłączając się do tej rozmowy. Charlotte zaśmiała się cicho, od razu było widać, że bliskość Akiry ją podbudowała i poprawiło jej to humor.
- Proszę pani, pan Fryderyk przyjechał. - oznajmił starszy kamerdyner, który wszedł do pomieszczenia. Madame Freya wstała z miejsca.
- Mam nadzieję, że zostaniecie na noc. Zobaczymy się wszyscy o 18 na kolacji w jadalni, dobrze? Miłego popołudnia. - uśmiechnęła się na krótko i wyszła ze swoją obstawą.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   02.07.10 12:15

- Dziękuję, przekażę Ruki'emu. Na pewno się ucieszy - powiedział do Edwin'a... albo to był Marco? Łatwo ich pomylić.
Japoński? Taaak, jeden z najtrudniejszych języków świata. W mniemaniu samych Japończyków... nie lubią słyszeć, że ich język jest jednak prosty, a zwłaszcza ten mówiony.
Oczywiście, że zostaniemy na noc!
Wstał od fortepianu- jak artysta po swoim debiucie - i skłonił się wdzięcznie.
- Ależ oczywiście, to będzie dla mnie czysta przyjemność zjeść z taką znamienitą rodziną kolację. - powiedział dżentelmeńskim tonem. - Dziękuję i z wzajemnością. - to była odpowiedź na "miłego popołudnia". Wrócił do pozycji wyprostowanej, a kiedy madame Freya opuściła atrium spojrzał zadziornie w stronę bliźniaków. Miał już w oczach te chochlikowate iskierki, co oznaczało, że stary Akira się obudził.
- Słyszeliście Ruki'ego w kawałku "Go to hell"? Te koncertowe intro. Oł maj gasz... zamiast "I want to be a numer six" śpiewa "ses". - nigdy nie skończy mu tego wypominać. Okey, gdyby śpiewał "sex" (co wymawiał perfekcyjnie!) i brzmiałoby to "ses", jeszcze można być skłonnym wybaczyć mu to przejęzyczenie. Ale ses!?
Odwrócił się w stronę narzeczonej i objął ją od tyłu, kołysząc delikatnie w ramionach.
- A my co będziemy robić? - zapytał ściszonym głosem, tuż do ucha dziewczyny.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   02.07.10 12:25

Z dziewczyny po prostu zeszło powietrze, kiedy tylko jej matka wyszła z pomieszczenia. Odetchnęła bezceremonialnie, co jej bracia skwitowali salwą śmiechu. Sebastianowi chyba nawet poruszyły się kąciki warg. Zaraz skłonił się lekko, bo wiedział, że już nie będzie potrzebny. Wyszedł z pomieszczenia, dając rodzince już chwilę wytchnienia. I tak te parę minut trwało całą wieczność.
- Nie słyszeliśmy. - odpowiedzieli chórem [popisowy numer chłopaków, mówić na przemian albo razem]. A to Marco wypowiedział myśli Akiry na głos.
- Lepiej już by brzmiało gdyby powiedział "sex". - można było pomyśleć, że są prawdziwymi braćmi Szarlotki, bo dokładnie tym samym gestem co ona wywrócili oczami. Tylko u nich to właśnie nie wiadomo czy nie robili tego specjalnie, żeby papugować dziewczynę.
Edwin skorzystał z okazji i usiadł do fortepianu. Zagrał prostą piosenkę "Mary has a little lamb". Ciekawe co by powiedziała na to pani Mary Freya, gdyby to usłyszała. Chłopaki roześmiali się znów wesoło. Wykapani Ślizgoni...
- A ja może Cię oprowadzę po domu, hm? - odezwała się blondynka, ze słodkim uśmiechem na twarzy.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   02.07.10 12:36

Spojrzał na jednego z braci. Słyszał o bliźniaczej telepatii, ale nie sądził, żeby była ona rozszerzona na resztę ludzkich podświadomości. No tak, faceci myślą tak samo i tym samym.
- Uwierzcie mi... sex obok fuck, shit i motherfucker to słowo, które najlepiej mu wychodzi. - wywrócił oczami. Przecież sex to taki internacjonalizm...
- Oprowadzić? Myślałem, że dostanę jakąś broszurkę z mapą przy wejściu, tak na wszelki wypadek gdybym potrzebował toalety. - uśmiechnął się ciepło i pocałował Szarlotkę w czubek głowy. Ach ten słodki aromat... gorzej uzależnia niż wszystkie opiaty. - Te mury trochę mnie przygnębiają... jest tutaj coś innego do oglądania niż złoto i marmur? Jeśli tak, to mi to pokaż.
Z chęcią wybrałby się na dwór... odetchnął czystym powietrzem, które nie pachnie przepychem i sztucznością.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Tea room   02.07.10 12:48

Chłopcy najwyraźniej zajęli się sobą, czyt. zaczęli wymyślać nowe zwrotki do piosenki, udając przy tym Japończyka, który najwyraźniej miał problemy z angielskim.
Charlotte nie zwracała już na nich uwagi, bo przytuliła się lekko do Akiry. Westchnęła cicho i zmrużyła oczy w zamyśleniu.
- Możemy iść do ogrodu, ale najpierw zmieniłabym buty. - wskazała na swoje cudowne szpilki. Rzeczywiście lekko się nie nadają do wycieczek, a Akira chyba już widział, że to wyjątkowo obszerny teren.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Tea room   02.07.10 13:01

Spojrzał mimowolnie w dół, zjeżdżając wzrokiem po tych zgrabnych nogach, które niejednokrotnie były powodem jego mokrych nocy. Faktycznie, miała te okropne szpile. Aua?
- Dobra, chodź. Nie chcę żebyś miała krzywe nogi na starość z żylakami. - wywrócił oczami. Nie lubił wysokich kobiet przecież... A Szarlot miała tak szczupłe łydki, że nie potrzebowała koturnów by uwydatniać te aerodynamiczne kształty.
Wychodząc z herbaciarni zapytał:
- Jak to jest chodzić na szpilkach?
Ach, prawdziwa dusza człowieka nauki - wyznawcy empiryzmu.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tea room   

Powrót do góry Go down
 
Tea room
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
WizardSchool :: Freya-
Skocz do: