IndeksFAQRejestracjaPortalZaloguj

Share | 
 

 Jadalnia

Go down 
AutorWiadomość
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Jadalnia   01.07.10 12:45


__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials




Ostatnio zmieniony przez Charlotte Freya dnia 20.08.10 8:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   19.08.10 11:52

Charlotte i Akira musieli znowu pokonać "kilometry" w tym labiryncie, żeby dostać się do głównej jadalni jej rodziny. Panienka Freya instynktownie tu się skierowała, a nie do sali balowej, bo już z daleka poczuła zapach świeżej pieczeni. Poza tym na korytarzu usłyszeli grę na pianinie i obok łagodną melodią skrzypiec, która idealnie komponowała się w nastrój. Dochodzili już do drzwi, kiedy dźwięk przerwał groźny, męski głos.
- Edwin, Marco! - rozniosło się wręcz to echem, a odpowiedziało mu to tupanie dwóch par stóp. To chłopcy pewnie podbiegli do ojca, czekając na jego uwagi.
- I to nazywacie zawiązanymi krawatami? Macie wyglądać schludnie przed narzeczonym siostry. Co on sobie o Was pomyśli?

- Że są normalni... - pouczenie to przerwała nasza blondynka, która wkroczyła do pomieszczenia z uroczym uśmiechem na twarzy. Dygnęła grzecznie przed ojcem, ale od razu było widać jej mimowolny błysk radości, kiedy zobaczyła tą rudą czuprynę. Jej kontakty z tatą były minimalnie lepsze i może o to właśnie chodziło. Pan domu poprawił krawaty chłopcom, a Ci oddalili się do swoich miejsc przy stole. Na jego szczycie siedziała już pani Mary, z kieliszkiem wina w dłoni.
- Freddie Freya - przedstawił się potężny mężczyzna i wyciągnął dłoń do Akiry.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   19.08.10 12:44

Co pomyślę? Że są jedynymi normalnymi tutaj. - ale tę myśl wyprzedziła Szarlotka. Uff, jak to dobrze, że myślą podobnie. Ma jakiegoś swojego sojusznika pośród... ermm... nie, może inaczej. Dobrze wiedzieć, że ma się swojego sojusznika zapuszczając się na teren wroga w celach dyplomatycznych, bo nigdy nie wiadomo jak negocjacje się skończą.
Kiedy stanął przed długim stołem w tej świetlistej sali, był pewien wątpliwości, czy powinien nadal udawać podatną marionetkę, czy odrobinę spasować... W końcu faceci, sami swoi?
Ciii, słyszałeś co powiedział? Pilnuj swojego zawiązanego krawatu, aby ci się zbytnio nie rozluźnił ... Przywołał na swoje usta ten czarowny uśmieszek. W sumie w ten sposób wyrabiał sobie opinię pantoflarza. Nie był pantoflarzem!
Kiedy Szarlotka dygnęła przed swoim ojcem i on delikatnie się skłonił oczywiście w azjatycki sposób.
- Akira Reita - uścisnął dłoń pana Freya i samoczynnie nią potrząsnął. - Niezmiernie mi miło, że mogłem wreszcie szanownego pana poznać, panie Freya. - dorzucił jedną z swoich magicznych formułek grzecznościowych. Czy to tak brzmiałby przekład japońskiego Hajimemashite, Freya-san?.
Walczył aby się nie roześmiać, bo mimo wszystko przypomniało mu się, to co powiedziała do niego Szarlotka w hallu. Buzi-buzi? No way!
Kiedy rozluźnili uścisk, rozejrzał się po komnacie. Będzie darmowe winko? Mmm... - jego spojrzenie padło na kieliszek pani Mary. Postanowił się jednak na niego zbyt długo nie gapić, bo to by mogło ściągnąć na niego opinię pijaka. I tak pewnie mu się łakome oczka zaświeciły z radości, co raczej normalne u mężczyzn.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   20.09.10 11:33

Pominiemy już ten zbędny początek z przedstawianiem się i witaniem. Powiedzmy, że wszyscy zasiedli już do stołu, a oprócz zgromadzonej rodziny za panią domu stał jej osobisty kamerdyner, a za Szarlotką stanął Sebastian. Kiedy pan Freya dał znak dłonią, na stole pojawiły się najróżniejsze specjały z całego świata - nawet sushi, które było pewnie przygotowane specjalnie dla Akiry. Taki stereotyp, że Japończycy jedzą przede wszystkim surowe ryby i ryż. Oprócz tego oczywiście były szkockie dania... Nasza blondynka skomentowała haggis sceptycznym zmarszczeniem nosa. Owczy żołądek nadziewany przyprawioną wątróbką, mąką owsianą i cebulą, tradycyjnie spożywany z puree z rzepy i ziemniaków. Na deser pewnie został przygotowany pudding, do którego Edwin i Marco słodko się uśmiechali. Był to tradycyjny Cranachan, przyrządzany z przypiekanej mąki owsianej, nasączonej whisky, z bitą śmietaną i dodatkiem świeżych malin.
- Szkoci uwielbiają słodycze. - szepnęła do Akiry ze słodkim uśmiechem na twarzy. Na potwierdzenie jej słów, ojciec dziewczyny nalał sobie owocowej herbaty do swojego kubka, a na talerzyku obok pojawiły się różnego rodzaju ciasta. Każde naczynie na stole oczywiście zaczęło poruszać się w powietrzu, za pomocą magii.
- Na początku proponuję wznieść toast - odezwał się Freddie Freya. Przed każdym z domowników pojawił się kieliszek z wódką, obok oczywiście był pusty kubek i pusta szklanka na napoje. Marco i Edwin również dostali alkohol, ale był on różowy... czyli oczywiście jakaś bzdura dla dzieci, żeby nie marudziły. - Za moją córkę i przyszłego zięcia

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   20.09.10 14:03

Wiele rzeczy się słyszało na temat brytyjskich tradycji i obyczajów... jedną z plotek (?) było to, że kuchnia angielska nie należy do najwykwintniejszych. Tam bardziej tłusta szkocka dieta. Ku swojemu lekkiemu zaskoczeniu zauważył na stole, także potrawy z azjatyckich sfer. Sushi... no tak, bo z czym innym utożsamia się Japończyków, jak nie z tym chińskopochodnym daniem?
Akira miał tylko nadzieję, że to nie ten sam pudding co ten bożonarodzeniowy (który robi się z ziemniaków i warzyw, chyba, ale już nie pamiętam, a nie chce mi się sprawdzać). Ale był różowy, to chyba dobrze? Może truskawkowy? Ulubiony owoc Japończyków. Taki bardzo kawaii.
Uśmiechnął się do Szarlotki. On za słodyczami nie przepadał... pamiętamy, że Akira to niejadek? Niekoniecznie w znaczeniu "niewiele jedzącego", ale "nic nie smakującego".
Spojrzał na swój kieliszek z wódką, który nagle, jak na zawołanie zmaterializował mu się pod nosem. Nauczył Szarlotkę pić czystą? Hm, nie przypominał sobie... Ale, hej! Bynajmniej nie będzie, że ją rozpił. Chyba, że sama sobie po kryjomu podpijała... Za to jednak nie ponosi odpowiedzialności.
Uniósł kieliszek w górę i kiwnął głowę potakująco. Zięć... to brzmi tak oficjalnie. Ale jeżeli coś brzmi oficjalnie, to znaczy, że zostało "przyjęte", "zaakceptowane". Duże, fantasmagoryczne ufff!
Wszyscy na raz wypili swoją zawartość kieliszków. No, bynajmniej Akira. To teraz należało poczekać na lawinę pytań. On tutaj jest od siedzenia i ładnego wyglądania. Ale w sumie... spodobałoby im się gdyby zapytał "ile metrów kwadratowych liczy posesja, włącznie z ogrodami?"

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   20.09.10 15:02

Wszyscy wypili zawartość swoich kieliszków, nawet pani Mary i Charlotte. To dlatego, że nie piły prawdziwej wódki. Nie było widać różnicy, ale dziewczyny dostały silver martini... Czyli oszukały. Szkoda jednak tak wybornego trunku do barbarzyńskiego połykania na raz, więc to był pewnie pierwszy i ostatni kieliszek. Bliźniaki, mama i córka odesłały swoje kieliszki. Wiadomo, że dla Akiry i ojca Szarlotki wieczór dopiero się zaczął. Świadczył o tym błyszczący się barek, który zajmował w jadalni honorowe miejsce przy głównej ścianie.
- Powinienem się zwracać do pana Reita czy po imieniu? Przepraszam, że się pytam... Lecz co kraj to obyczaj jak wiadomo. - zaśmiał się cicho.
- Jesteśmy jednak w Anglii, Fryderyku (lol). Powinniśmy się zachowywać tak jak na ten kraj przystało, czyż nie? Pokażemy inne zwyczaje... - dopowiedziała matka dziewczyny, ale przerwała jej blondynka.
- Matko, Akira jest wystarczająco długo w Anglii, żeby wiedzieć jak się tutaj zachowują ludzie. - dała instrukcje pani Mary z uroczym uśmiechem.
- Chcemy się jedynie lepiej zapoznać, Charlotte.
- Dziewczyny, niech nasz gość sam za siebie mówi.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   20.09.10 15:26

Martini? Jak można to na raz wypić? Przecież, to jest takie smaczne... Marnotrawstwo, ale okey.
Jak to dobrze, że ten wieczór trwa tak długo - wcześniej się dłużyło, to teraz jak na złość kiedy podadzą alkohole, to czas zacznie uciekać, ech.
Na pytanie pana Freya namyślił się. W jego głowie odbyła się wyimaginowana bitwa pomiędzy panem Reitą, a panem Akirą, niczym Dragon Ball, z tymi wszystkimi dzikimi okrzykami (jak oglądałaś, to wiesz jakie ). Być oficjalnym, chłodnym zięciem, czy zwariowanym, luzackim rockersem synalkiem?
Chyba nawet nie usłyszał tej "kłótni". Ey, ale zaraz... nie tylko w Japonii zwracano się do siebie po nazwisku. Ten zwyczaj obowiązuje w wielu krajach, w Brytanii również. Zależało to wszystko od sytuacji.
- Sądzę, że stanowimy nieformalną grupę społeczną. Akira wystarczy, przecież rodzice dali mi takie ładne imię.
Może rodzice Szarlotki myśleli, że Akira to brytyjskie imię, co? W rzeczy samej Akira to również imię Szkockie, oznaczające "kotwicę".
- Ależ nie szkodzi Szarlotko. Z chęcią zmierzę się z inną kulturą. Bardzo mnie interesują jakieś rodzinne obrządki... - celowo zahaczył o ten temat, jakby go interesowała integracja z rodziną. Napędzić im stracha nie?

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   20.09.10 15:47

- W rzeczy samej. Akira to również szkockie imię! - pochwalił się swoją wiedzą ojciec dziewczyny, skąd miał wiedzieć, że ten myśli dokładnie o tym samym. - Whiskey? - spytał się go, kiedy akurat "niewidzialna moc" uniosła butelkę i przechyliła się nad szklanką mężczyzny. Chłopcy rozmawiali ściszonymi głosami, żeby nie przeszkadzać w tej rozmowie. Ich plan był prosty - zjeść natychmiast pstrąga, którego mieli na talerzu przed sobą i zniknąć na górze w pokoju. Pani Mary również nie mogła jak widać na trzeźwo przygotować się do tej rozmowy, bo znów miała w ręku kieliszek wina, a w drugiej dłoni wystawiała cygaro do kamerdynera by jej odpalił.
- W naszym domu zbyt wielu rodzinnych obrządków nie ma... Jak Charlotte pewnie Ci opowiadała to ja z moją żoną ciężko pracujemy i rzadko bywamy w domu. Staramy się jednak by każde święta spędzać razem i ze znajomymi. - to właśnie było o tych ogromnych balach, z których blondynka zawsze uciekała gdy miała dość. Miłość na pokaz, taa...
- Porozmawiajmy jednak teraz o Tobie. Opowiedz mi czym zajmują się Twoi rodzice i skąd pochodzicie. - rudzielec mówił bardzo miłym tonem, ale Japończyk oczywiście miał prawo sceptycznie podejść do jego słów.
Szarlotka w tym czasie sięgnęła po pierogi z kapusta i grzybami. Nałożyła sobie na talerz i słuchając jednym uchem, zaczęła jeść.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   20.09.10 16:58

Jego równie pokerowa twarz wyrażała teraz coś w guście: "No proszę, a to ci niespodzianka!". Nie miał zamiaru za dużo mówić bez pytania. Niby gadatliwość nie jest odznaką inteligencji...
Na pytanie o whiskey potrząsnął żywo głową. Może zbyt energicznie... No co? Uwielbiał szkocką - nałóg którym zaraził się od Ruki'ego. Kryształowa flaszka Ballantine's nadleciała także w stronę Akiry i napełniła jego pustą szklaneczkę.
Tak. Ciężko pracują. Czy tak ciężko, jak państwo Matsumoto? No dobra. Panowie Freya i Matsumoto może rzeczywiście pracowali. Ale panie? Erm. Pani Misaki była fotomodelką, ale raczej hobbistycznie. Ponoć całą gażę oddawała na cele charytatywne. "Za pasję nie bierze się nagród" - jak mówiła. Może tylko dlatego, że miała forsy jak lodu, ale i tak miała gest, że wyrzekła się arystokratycznego nawyku mrożenia forsy.
- Owszem, opowiedziała mi. Ciężka praca to klucz do sukcesu. Coś mi o tym wiadomo... - Ruki mógł im sponsorować sprzęt i ewentualne stroje. Pomysłu, stylu, image'u oraz talentu im nie kupił. - W mojej ojczyźnie przywiązujemy do tego dużą wagę, jak pan za pewne wie. - tłumaczył już Szarlotce zjawisko karoushi, prawda?
I znów ma mówić o "sobie" (czytaj: swojej rodzinie)? Przydałoby się ctrl + c i ctrl + v.
- Jestem muzykiem, Sir. Gram na instrumentach strunowych: klawiszowych oraz szarpanych. Mam na myśli fortepian oraz gitarę. Jeżeli chodzi o ten pierwszy instrument, to lubuję w klasycyzmie - Wielkiej Trójce - oraz romantyzmie i tutaj głównie króluje polski mistrz Chopin. Od strony mniej zawodowej... Nie wiem czy słyszał pan już od Charlotte, ale posiadam również licencję animaga, jak pańska córka. Byłem również prefektem Ravenclawu. - trochę leniwym i nierozgarniętym, ale zawsze. - Przechodząc do spraw genealogicznych. Jestem półsierotą. Mój ojciec zginął w niefortunnym wypadku. Moja matka wyszła ponownie za bogatego szlachcica z starojapońskiego klanu Shitsuma. Jestem pierwszoliniowym dziedzicem do spadku. Po ojczymie odziedziczę całą rodzinną fortunę oraz klanowe włości. - nie miał ochoty opowiadać więcej... to było nudne. Czas na mały zwrot akcji. Teraz on zabłyśnie inteligencją. - Czy ród Freya to również jeden z tych sławnych szkockich klanów? Wiem, że Szkocja również posiadała strukturę klanową, najlepszą w Europie, podobnie jak feudalna Japonia, tylko na innych zasadach. Klan nie był prowincją, ani lennem. Nie pytałem o to Charlotte, bo wolałem jednak zwrócić się z szczegółami do Głowy Rodziny. Co fakt, pan, panie Freya, na pewno wie o tym dużo więcej. - uśmiechnął się w ten swój przewrotny sposób, oczekując na reakcję. No i ta udawana, antyfeministyczna ignorancja do kobiet. Nie pytał Szarlotki, bo go to guzik obchodziło.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   20.09.10 18:06

Można było zauważyć iskrę zadowolenia w oczach mężczyzny, kiedy Akira zaczął mówić. W końcu słyszał to co chciałby usłyszeć. Oczywiście, że swoją jedyną córkę bardzo ciężko się wydaje za mąż, ale skoro naszemu Japończykowi udaje się tak ładnie wybrnąć z tych intymnych pytań celująco to jakie mogą być sprzeciwy? Najważniejsze było dla niego bogate pochodzenie, żeby jego córcia miała zawsze wszystkiego pod dostatek. W rodzinie Freya co prawda jeszcze nigdy nikt nie łączył się z kimś kto był spoza Szkocji, ale dawno odrzucili tą filozofię. To było akurat wtedy, kiedy spotkali sławnego barona z Azji i przekonali się do innych kultur. Także o rasizmie ze strony pana Freddie'go nie było mowy. Odezwała się teraz natomiast pani Mary.
- Kiedy Ciebie nie było, Skarbie to panicz Reita dał nam koncert na fortepianie. - uśmiechnęła się lekko, ona jednak wolała zostać przy formalnym nazwisku, ewidentnie była tą gorszą stroną medalu. Ciekawe więc skąd w Szarlotce tyle optymizmu, skoro mamusia jest taka ciepła. Odpowiedź trzasnęła w jednym momencie niedaleko stołu. Starsza, mała, chuda kobieta pojawiła się przy wolnym krześle. Miała elegancką sukienkę na sobie, białe perły na szyi i uroczy kapelusz na głowie, spod którego wystawała siwa trwała.
- Mamo! - odezwał się głos pani domu - Co tutaj robisz?
- Dopiero teraz doszła do mnie sowa, Ptaszynko! - odezwała się staruszka, która okrążyła stół, żeby znaleźć się przy Szarlotce i przytulić jej głowę. - Nawet nie zdążyłam się przygotować! - zaśmiała się słodko. Znów coś trzasnęło, był to kolejny ciemny lokaj, który miał bagaże kobiety. Można było się już domyśleć, że w tej rodzinie oprócz mężów drugimi mężczyznami dziewczyn byli osobiści kamerdynerzy.
- Cześć, Babuniu. - odezwała się wesoło Szarlotka.
- A to musi być nasz Akiruś (nie mogę <lol>) Miło mi Cię poznać młodzieńcze. - skierowała swój wzrok na Mary, a później Freddie'go - Co macie takie zaskoczone miny? Moja jedyna wnuczka przychodzi do domu z narzeczonym, a Wy nie poinformowaliście mnie o tym?
- Mamo...
- Później o tym porozmawiamy, Skarbie. - babcia usiadła na wolnym miejscu i pojawiła się przed nią zastawa. Wyglądała na około 80 lat, a jej oczy były idealnie błękitne i lekko zaszklone. - Rozmawialiście o?
- Naszej rodzinie. - pierwszy raz odezwał się pan Freddie i wysilił się na uśmiech. - Witaj w domu, Mamo. Nasz gość chciał się dowiedzieć o naszych korzeniach.
- Tak... Tak... Historia rodu Freya jest równie interesująca co historia całej Szkocji. W końcu to było kiedyś niezależne królestwo dynastii Stuartów. My, Freya - wywodzimy się z celtyckiego królestwa Dalriady. Niestety jego przeszłość jest bardzo krwawa, ale jesteśmy dumni z tego, gdzie się teraz znaleźliśmy, prawda?
- Tak na prawdę moi pradziadkowie wyrabiali dudy...
- Mamooo... - znów zajęczała Mary. Nikt nie zauważył, że Marco i Edwin wykonali swoje zadanie. Zjedli i zniknęli cichaczem.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   22.09.10 16:52

Miał ochotę bezceremonialnie ziewnąć, słysząc te "ochy i achy" co do jego koncertu fortepianowego. Już przygotowywał się mentalnie do kolejnego popisu. Może jakaś wariacja "wlazł kotek na płotek?". Nic bardziej twórczego. Zawsze mógł odegrać "Marsz pogrzebowy", albo melodyjkę z "Mario Bros".
Szuranie bagaży i trzask wprowadził go w ożywienie. Odwrócił głowę zaaferowaną szlachetną whiskey i zmierzył niepewnym wzrokiem nową przybyszkę. Od razu było wiadomym, że nie jest to nikt z służby, a wręcz gospodarz, który... był nieproszonym gościem? Nie spodobała mu się reakcja pani Freya. A więc to byłą jego... emmm? No właśnie, kto?
Ach, ta "radość" w oczach zięcia na widok teściowej. To chyba zjawisko przy którym wiek, ani narodowość nie ma znaczenia. Biedny pan Fryderyk?
Przy starszym przedstawicielu brytyjskiej arystokracji należy się ukłonić? Tak więc Akira uczynił.
"Akiruś?" To już wolał być "paniczem Reita". Czuł się wtedy bardziej męski...
- Zgadza się. Dera Madame to zapewne...? - zapytał tak dla wiedzy. Na pewno nie nazywała się Freya... Nazwisko te Mary odziedziczyła po mężu. Chyba, że to matka pana Freya? Kurde. Zgubił się...
Przeskakiwał spojrzeniem to na babunię, to na teściów, aż w końcu dawał złudzenie zainteresowanego tylko whiskey. No proszę... Dać mu tylko alkohol. Jak dziecko, które się spławiło cukierkiem.
- Taaak. Klanowe historie są z reguł krwawe. Tak samo ród Shitsuma ma na swoim koncie liczne rozboje. Mimo to jestem dumny z przynależności do niego. To jeden z pierwszych klanów, które wypowiedziały szogunatowi posłuszeństwo w erze Meiji i rozpoczęły rebelię. Dzięki nim Japonia jest tym, czym dzisiaj jest.
Chciał powiedzieć "potęgą", ale nie chciał wzbudzać rasistowskich kontrowersji. Japonia byłą bardzo proamerykańska, a wiedział jak Brytyjczycy kochają Amerykanów...
- Czy pański klan również posiada jakąś rodową legendę? - zapytał zaintrygowany. Może jest coś o japońskim księciu? Może to było tabu, co? - Prawdę powiedziawszy w mojej rodzinie klanowa fama mówi, że za sprzeciwienie się rządowi szogunatu - czyli władzy, czego samurajski konfucjanizm święcie zabraniał - ostatni shogun Yoshinobu Tokugawa w kpinie przeklął nasz klan naigrawając się z buddyzmu słowami "że każdy z naszej rodziny cofnie się do wcielenia robaka". Widocznie byłem bardzo grzecznym żuczkiem skoro mogę teraz jeść z tak znamienitą rodziną i przede wszystkim, że dane mi było poznać tak cudowną kobietę, jaką jest Charlotte.
Spojrzał na swoją narzeczoną z czułością, ale i jakąś błagalnością, żeby ta ostentacja się skończyła.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Charlotte Freya
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
avatar

Prawdziwe imię : Szarlotka

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 25g 16s 21k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   26.09.10 9:08

Wbrew temu, że pierwsza odezwała się pani Mary to była to matka pana Fryderyka. Można było się domyśleć od razu, że tylko część rodziny Freya była znośna, bo ta druga już nie za bardzo. Dlatego babcia Szarlotki odgrywała rolę "teściowej" dla matki dziewczyny, a nie "mamy" jak to do niej mówiła. Była nieproszonym gościem właśnie przez to, że pani domu traciła swój autorytet.
- Adelaide Freya, Słodziutki. Mama tego rudzielca i babcia tej blondyneczki. - uśmiechnęła się uroczo, a na jej twarzy pojawiły się urocze dołeczki starszej, zadbanej kobiety.
Nikt nie chciał mu przerywać dalszej opowieści. Znów rodzice dziewczyny siedzieli urzeczeni historią jakiegoś znanego Japońskiego rodu. Oczywiście, że połowy jego słów nie rozumieli, ale odpowiadał im taki styl wypowiedzi. Poza tym znalazł czuły punkt, czyli właśnie rodzinne opowieści. Może nie byli zbyt czuli i kochający, ale przechwalanie własnego domu było czymś czego nie wstydzili się publicznie.
- Co prawda nie wierzymy w stare zabobony, ale jak wiadomo czarodzieje mają parę sekretów. W Departamencie Tajemnic mamy nawet kulę przeznaczenia, ale nikt z nas nie wie co tam jest. - odezwał się pan Freddie w lekkiej zadumie. Jego żona dopowiedziała - Pozostały jedynie plotki, że "prowadzimy dostojne życie czyimś kosztem". Nonsens.
Nie chcieli drążyć dalej tego tematu. Kolacja dalej przebiegała w bardzo normalnym toku. Rozmawiali o nowinkach z magicznego świata, pili alkohol i żartowali na tematy polityczne. Atmosfera jakby się rozluźniała z każdą szklanką whiskey, aż w końcu rodzice blondynki powiedzieli, że na nich czas. Mieli coś niby do zrobienia, a jakoś nikt ich już tutaj nie zatrzymywał. Było coś koło 23, a w jadalni pozostała babcia, Akira i Szarlotka (nie licząc służby) // przyspieszyłam akcję, bo mam ochotę to już zakończyć //

- Nie musisz być już tak oficjalny, chłopcze... Ten dom od dawna potrzebował kogoś takiego jak Ty. Szarlotka opowiadała, że wcale nie jesteś takim grzecznym chłopcem... Ale zaimponowałeś mi dzisiaj.- zaśmiała się wdzięcznie i wyciągnęła rękę do swojej wnuczki, żeby uścisnąć jej dłoń. Blondynka zarumieniła się lekko i wywróciła oczami.
- Miałaś nie mówić niczego takiego...
- Oj, daj spokój. Twoich rodziców już nie ma, więc można się rozluźnić. - skierowała znów swój błyszczący wzrok na Akirę - Zaimponowałeś mi opanowaniem w stosunku do tych gburów. Nie wiem kto wychował Freddie'go, bo na pewno nie ja.
- Już Ci nie raz mówiłam, że oddawanie dzieci w ręce opiekunek jest niedobre. Wujek Ronald jest dokładnie taki sam, a ja byłabym identyczna gdyby nie Akira.

__________________________________



Don't you know I'm not attached to materials


Powrót do góry Go down
Akira Reita
Prefekt
avatar

Prawdziwe imię : Ouji-sama,

Karta Czarodzieja
Krew: Czysta
Sakiewka: 40g, 30s, 40k

PisanieTemat: Re: Jadalnia   26.09.10 11:28

Odetchnął z nieudawaną ulgą. Jak to brzmi niesamowicie! Z nieudawaną. Uśmiechnął się łobuzersko i poluzował krawat, w nadziei, że już nikt nie będzie go musztrował.
Tak, babcię Szarlotki już dawno wpisał na listę sojuszników. To było widać po oczach, że madame nie należała do zmanieryzowanych laleczek.
- Wie pani, gwiazdeczka rocka raczej nie może być grzeczna. To byłby paradoks. - powiedział już normalnym tonem, nie tym spiętym, formalnym, jakby przemawiał do brytyjskiej królowej. Dopił ostatnią szklaneczkę whiskey, bo zaczęło mu już buczeć w głowie i szumieć.
- Bez urazy... nie mam zamiaru tutaj mieszkać. Ale tyle dobrego, że wpiszę się do historii rodziny. Może uda mi się trochę napsuć krwi potomkom moim temperamentem. - przenigdy nie pozwoliłby swoim dzieciom stać się marionetkami szlacheckiej hierarchii. Jego syn będzie normalnie grał w football, quiddicha, zazna przyjemności pykania na PSP, będzie chodził do publicznej szkoły w zwykłych jeansach i ewentualnie uprawiał zbiorową masturbację. Wykapany tatuś? A córeczka? Alice będzie oczkiem w głowie tatusia. Ma być słodka, wrażliwa i ma brzydzić się przekleństwami. Powinna grać na skrzypcach, a jeżeli te jej nie podejdą zawsze może zapisać się na taniec współczesny.
Zaśmiał się słysząc uwagę pani Freya.
- Moi rodzice sądzą o mnie tak samo, co pani o Fryderyku. Jestem... jak oni to ładnie nazywają? Ich "porażką dydaktyczno-wychowawczą". Trochę rozumiem, nie każdy jest dumny z syna, który macha na scenie długimi włosami.

__________________________________

I'll be the prince,and you'll be the princess




Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,
może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.


* * *

koritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibi


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jadalnia   

Powrót do góry Go down
 
Jadalnia
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
WizardSchool :: Freya-
Skocz do: